piątek, 05 maja 2006
"dzien dobry...
...chodzi o to
by pierwsze chciało słuchać
co by to drugie
powiedzieć chce do ucha
że po mej głowie
czasem się ich boję".
obronione i odebrane. i po co te nerwy.
sobota, 15 kwietnia 2006
najgorsze wyobrazenia
...i mowie mu, ze sie na to nie zgadzam. on na to, ze wyboru nie ma wiekszego. ze jak nie pojedzie, to robocie robi papa. telefonuje gdzie moze, ale nic z tego.
szkoda, co nie?
no i trzeba bylo wyjsc. okazja do spotkania sie z bratowa i dluzszej dyskusji, zwanej plotami. stoimy w drogerii, gadamy, nic sie nie dzieje. nagle telefon. odwracam sie, a pan dawno nie widziany, czeka na mnie glupio sie przy tym usmiechajac. bylo naprawde milo, az sie sama zdziwilam, bo przy ostatnim spotkaniu rozmowa przebiegala zupelnie inaczej. o czym tu rozmawiac. nie widzielismy sie dobrych kilka lat, ale tematow nie brakowalo. i bylo (cholera jasna!) milo.
i szkoda jest troche mniej. powody mam dwa. powody, do ktorych sie publicznie nie przyznam. powody, ktore (mam nadzieje) sa tylko wytworem mojej wyobrazni. a co jezeli nie? a co jesli...
...o jesli nie myslimy. w swieta odpoczywamy.
zachowuje sie jak gowniara, ktora nie wie czego chce. jak niezdolna do podejmowania decyzji istota, porcelanowa lalka, ktora jedynie trzeba chronic. a takie zachowania zawsze tepilam. stan przejsciowy? oby.
piątek, 14 kwietnia 2006
przy okraglym stole
nie czuje zblizajacych sie swiat. na ten jakze radosny czas zawsze robilam sie weselsza. wszystkie pierdoly nie robia na mnie wrazenia a zakupy mecza. zdecydowanie sie starzeje (pozdrowienia dla Ł.;p). dziwne tematy chodza mu po glowie. takie bardziej powazne i zyciowe... strach sie bac. mysli o przyszlosci itd. przerasta mnie to. gdy zaczyna swoja paplanine, zmieniam temat. gdy to nie skutkuje w inny sposob zamykam mu usta, ale to nie bedzie trwalo wiecznie. konkretnych pytan jeszcze nie zadal, ale to kwestia czasu. i co wtedy mu powiem? jeszcze niedawno o tym marzylam, snilam i z niecierpliwoscia czekalam na kogos, kto bedzie mial podobne marzenia. majac to przed soba, w momencie gdy wystarczy wyciagnac reke, ja sie chowam. chodza mi glupie mysli po glowie, a najgorsze, ze zaczynam sie nad nimi powaznie zastanawiac. boje sie podjac jakakolwiek decyzje, ale stan obecny jest dziwnie niewygodny. czekam na ulge.
wtorek, 11 kwietnia 2006
"zdziwicie sie", i sie grupowo zdziwilismy. jeszcze trudno mi w to uwierzyc ;)
poniedziałek, 10 kwietnia 2006
"szklany człowiek"
niczego nie jestem juz pewna. nie wiem co sie wokol mnie dzieje, co mam robic i mowic. czuje, ze kazdym gestem kopie pod nim coraz glebszy dol. a jednak wczorajszy wieczor dal nam obojgu wiele do myslenia. udalo nam sie pogadac. bez krzyku, niepotrzebnych wyrzutow i bezsensownych slow. wiemy na czym stoimy i czego mozemy sie spodziewac. powiedzialam czego oczekuje i wymagam. bylo w tym wszystkim cos magicznego. ciezko mi to opisac chociaz wydaje sie o tak oczywiste. magia trwa.
dwa tygodnie do dnia tak dlugo oczekiwanego. dzis nastapily nieoczekiwane problemy, ale po malu wszystko sie jakos rozwiazuje. jestem potwornie zmeczona weekendem wiec klade sie spac. jeszcze dwa tygodnie i wracamy do normalnego zycia.
"Ty pilnuj moich snów i przychodź kiedy chcesz
Te chwile z moich dni do jednej dłoni zbierz
I nie pocieszaj mnie i tak tu będę stał
Bo nie ma we mnie nic i nic nie jestem wart".
czwartek, 30 marca 2006
przywiazanie...
termin mija jutro. ja siedze i czekam. zstalo tak malo czasu, ze sprawy niezalatwione zaczely wywolywac jedynie usmiech. bo co pozostaje w takiej sytuacji. nie spie, nie jem, nie ma mnie dla spoeczenstwa, a ostatni miesiac byl totalnie wyrwany z rzeczywistosci.
to byl najgorszy okres w moim zyciu (a przynajmniej od kiedy pamietam). odsunelam dalego za siebie sprawy prywatne i zaczelo sie dziac naprawde zle. pojawila sie druga osoba. pozniej musiala szybko zniknac, ale to sie do konca nie udalo. narodzily sie watpliwosci. watpliwosci sluszne. probowalismy to nawet napraiwc i wszystko bylo ok, do czasu impulsu. drobnej mysli, ktora zostanie zarowno w nim, jaki i we mnie. a ten drugi osobnik pozostanie miedzy nami jeszcze dlugo. runely dwie niewatpliwie wazne sprawy: ich przyjazn i zaufanie.
po raz setny: nikomu nie mozna ufac.
...tylko to trzyma nas razem, chociaz ludze sie, za to nieprawda.
poniedziałek, 27 marca 2006
"Czasami wole
BYĆ ZUPEŁNIE SAM
NIEZDARNIE TAŃCZYĆ NA GRANICY ZŁA
I NAWET STOCZYĆ SIĘ NA SAMO DNO
CZASAMI WOLĘ TO NIŻ CZUŁOŚĆ WASZYCH OBCYCH RĄK
POSIADAM WIARĘ W NIEMOŻLIWĄ MOC
POTRAFIĘ JEŚLI CHCĘ ROZŚWIETLIĆ MROK
MOGĘ PORUSZYĆ WAS NA KILKA CHWIL
TYLKO ZROZUMCIE KIEDY ZECHCĘ ZNOWU Z SOBĄ BYĆ"
...
dobrze wiedziec, ze to juz za nami.
nie chce myslec o tym co przed nami.