Blog > Komentarze do wpisu
przywiazanie...
termin mija jutro. ja siedze i czekam. zstalo tak malo czasu, ze sprawy niezalatwione zaczely wywolywac jedynie usmiech. bo co pozostaje w takiej sytuacji. nie spie, nie jem, nie ma mnie dla spoeczenstwa, a ostatni miesiac byl totalnie wyrwany z rzeczywistosci.

to byl najgorszy okres w moim zyciu (a przynajmniej od kiedy pamietam). odsunelam dalego za siebie sprawy prywatne i zaczelo sie dziac naprawde zle. pojawila sie druga osoba. pozniej musiala szybko zniknac, ale to sie do konca nie udalo. narodzily sie watpliwosci. watpliwosci sluszne. probowalismy to nawet napraiwc i wszystko bylo ok, do czasu impulsu. drobnej mysli, ktora zostanie zarowno w nim, jaki i we mnie. a ten drugi osobnik pozostanie miedzy nami jeszcze dlugo. runely dwie niewatpliwie wazne sprawy: ich przyjazn i zaufanie.
po raz setny: nikomu nie mozna ufac.

...tylko to trzyma nas razem, chociaz ludze sie, za to nieprawda.
czwartek, 30 marca 2006, degrengolada